PORTALE

32. Niedziela Zwykła – Rok A

12 listopada 2017 r.

 

 

Refleksja

„Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły”.

Wiele razy słyszeliśmy tę Ewangelię. Przeważnie zwracamy uwagę na oliwę. Zastanawiamy się co mogłaby oznaczać. Symbole mają to do siebie, że pozwalają na szeroką interpretację, jednak sytuacja, w której chodzi o gotowość na przyjęcie przychodzącego Boga, zawęża nam wachlarz możliwości. Co może być „paliwem” mojego czekania na Jezusa i spokojnego przyjmowania Go? Zaufanie? Cierpliwość? Pokora? Miłość?

Warto w tej Ewangelii zwrócić uwagę na jeszcze jeden „szczegół”. W oczekiwaniu na pana młodego, we druhny zasnęły. Wszystkie. Nie tylko nierozsądne, ale wszystkie. Bywają momenty w naszym życiu, w których jesteśmy jakby uśpieni. Niby wszystko toczy się normalnie, ale brakuje jakieś wewnętrznej uwagi i wiele chwil ucieka nam, jak piasek między palcami. Czy pan młody w Ewangelii upomniał druhny za to, że spały? Nie. Oczekiwał oliwy w lampach. To wydaje się najważniejsze.

Nie odbierajmy sobie prawa do słabości, do rozproszeń, bo one i tak prędzej, czy później przyjdą. Ważne, abyśmy pielęgnowali to, co najważniejsze w relacji z Bogiem. Kształtujmy naszą codzienność zawsze tak, aby było w niej wyraźnie widać, że Chrystus jest naszym Przyjacielem, na którego ciągle czekamy i z którym lubimy się spotykać. 

 

Złota myśl tygodnia

Ci, którzy kochają, sami sobie kształtują sny (Wergiliusz).

 

Na wesoło

Pewien młody brat, który był zapominalski, został posłany przez swego przełożonego do Aleksandrii.

- Idź do Erystosa, sprzedawcy leków, i poproś, by sprzedał ci kilogram pamięci.

Po kilku dniach młodzieniec wrócił z pustymi rękoma.

- Abba, sprzedawcy leków zabrakło już pamięci. Ale prosił, by ci powiedzieć, że ma dla ciebie dziesięć kilo cierpliwości.

 

Pani pyta Jasia:

- Jasiu, powiedz nam skąd się bierze prąd?

A Jasiu na to:

- Z Afryki.

- A czemu akurat z Afryki?

- Bo jak wyłączą prąd, to tata zawsze mówi - znowu te małpy wyłączyły prąd.

 

Patron tygodnia –  św. Grzegorz Cudotwórca, biskup – 17 listopada

Teodor urodził się w Neocezarei, w Poncie ok. 213 r. Miał pochodzić ze znakomitej, pogańskiej rodziny. Kiedy miał 14 lat, zmarli jego rodzice. Żądny wiedzy, udał się ze swym bratem, Atenodorem, do Aten, a potem do Bejrutu w Fenicji, gdzie studiował retorykę i prawo. Z okazji ślubu siostry z wysokim urzędnikiem obaj bracia udali się do Cezarei Palestyńskiej, która była wtedy stolicą Palestyny. Tu zetknęli się z Orygenesem, który założył tam właśnie szkołę katechetyczną, głośną na cały Wschód. Oczarowani jego ogromną wiedzą i erudycją, zostali jego uczniami. On też nakłonił ich do porzucenia pogaństwa i przyjęcia chrztu. Wtedy Teodor jako „nowy” człowiek zmienił imię na Grzegorz. Odtąd należał do najżarliwszych uczniów Orygenesa.

Około roku 238 razem z bratem powrócili do ojczyzny. Grzegorz musiał wyróżniać się niezwykłą wiedzą i świętością życia, skoro mimo młodego wieku (25 lat) został wyświęcony przez metropolitę Fedimosa na biskupa Neocezarei. Miasto było wówczas zupełnie pogańskie. Grzegorz rozwinął w nim szybko gorliwą działalność.

W latach 249-251, za panowania cesarza Decjusza, wybuchło krwawe prześladowanie. Grzegorz schronił się wraz z wiernymi w górach. Około roku 254 Pont najechali germańscy Goci, wyrządzając duże szkody. Grzegorz starał się złagodzić skutki ich najazdu. Swojej gorliwości pasterskiej nie ograniczył tylko do własnego rejonu. Pozyskał dla wiary św. Makrynę, babkę świętych Grzegorza z Nyssy i Bazylego. Uczestniczył w synodzie w Antiochii, na którym potępiono herezję Pawła z Samosaty (twierdził, że Jezus był adoptowanym Synem Boga).

Pełen zasług św. Grzegorz pożegnał ziemię 17 listopada pomiędzy rokiem 270 a 275. Zaliczany bywa do grona Ojców Kościoła.

 

Opowiadanie

Drwale      

Pewien bardzo ambitny młodzieniec zwrócił się do mistrza z prośbą, aby pomógł mu stać się naprawdę wielkim. Mędrzec dał mu dziwne zadanie:

- Udaj się w wędrówkę po kraju i płać ludziom, aby cię obrzucali obelgami. Rób tak przez rok.

Młodzieniec zaczął przemierzać drogi miast i wiosek, rozdając pieniądze i prosząc, aby mu ubliżano w najbardziej wymyślny sposób. Wszyscy uznali go za szaleńca.

Gdy upłynął rok, młodzieniec powrócił do mistrza, a ten mu rzekł:

- Teraz możesz udać się do Aten.

Młodzieniec dotarł przed bramy miasta.

Tuż obok bramy żył dziwny człowiek, który okropnie ubliżał wszystkim wchodzącym do miasta. Obrażani ludzie tracili cierpliwość, odpowiadali tym samym, grozili, wybuchali złością.

Natomiast młodzieniec wybuchnął śmiechem:

- Pomyśl – powiedział – ja przez rok płaciłem ludziom, aby robili mi to, co ty robisz teraz.

Wtedy dziwny człowiek spoważniał i rzekł:

- Możesz wejść, to miasto należy do ciebie!

Najużyteczniejszym przyciskiem urządzeń elektronicznych jest pauza. Kto zapanuje nad samym sobą, zapanuje nad światem.

 

Papież Franciszek o Miłosierdziu

„Społeczny charakter miłosierdzia wymaga, aby nie pozostawać biernymi i odpędzić obojętność i hipokryzję, aby plany i projekty nie pozostały martwą literą” (MM 19).

 

Zbliża się koniec roku, a wraz z nim różne podsumowania. Czy miłosierdzie da się ubrać w statystykę? 

PIELGRZYMKI

OGŁOSZENIA

TRANSMISJA NA ŻYWO

     KLIKNIJ OBRAZEK!