KAPŁANI XX w.

Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

24 czerwca 2018 r.

 

 

Refleksja

„Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna”. Elżbieta uchodziła dotąd za niepłodną. Domyślamy się, że oboje z mężem Zachariaszem głęboko cierpieli z powodu braku potomstwa. Byli ponadto posunięci w latach. Jednak Bóg, który niemożliwe czyni możliwym, miał w tym swój plan. Okazał im miłosierdzie, obdarzając płodnością i powołując do roli rodziców Jana Chrzciciela (hebr. Jochanan znaczy: „Jahwe okazał łaskę”). Dla wszystkich stało się jasne, że była to interwencja Boga. Wiele razy spotykamy w Biblii opisy cudownych narodzin. Opisy te, podobnie jak postacie Elżbiety i Zachariasza, zapraszają nas do modlitwy za wszystkich małżonków cierpiących z powodu niepłodności. Oby zaufali Bogu i doznali wsparcia ze strony ludzi. Optymizmem i nadzieją napełnia w tym kontekście fakt rozwoju naprotechnologii, która niesie pomoc niepłodnym małżonkom, odwołując się do naturalnych metod, niesprzecznych z prawym sumieniem.

„A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga”. Imię Zachariasz pochodzi od hebrajskiego rdzenia „zakar”, oznaczającego pamięć, wspominanie, które jest jednocześnie aktualizacją zbawczych dzieł Boga dokonanych w historii. W swej pieśni Zachariasz błogosławi Boga za okazane miłosierdzie i że „wspomniał na swe święte przymierze”. Jego modlitwa dziękczynna jest zachętą, byśmy i my nie zapominali zbawczych dzieł Boga dokonanych w naszej historii. Niech Duch Święty nas oświeci, abyśmy umieli je dostrzegać i rozpoznawać.

„Kimże będzie to dziecię?” Takie pytanie stawia sobie wielu rodziców i bliskich przy narodzinach dziecka. „Na kogo wyrośnie? Jaka będzie jego droga? Jaka jego życiowa misja?” Pytania te, pełne nadziei i dobrych pragnień, przypominają nam, że życie każdego z nas jest niepowtarzalnym darem Boga. Każdy jest Jego dzieckiem, każdego Bóg kocha i każdy jest Mu potrzebny. Jan Chrzciciel miał swoją drogę i swoją misję. Dziękujmy Bogu za nasze życie i powołanie. Prośmy, abyśmy umieli je rozpoznać i Jemu powierzyć. Niech powyższe pytania uczą nas także troski i odpowiedzialności za wychowanie młodego pokolenia.

ks. Wojciech Zimny

 

Złota myśl tygodnia

Nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli (Marek Aureliusz).

 

Na wesoło

Policjant zatrzymuje dwóch seminarzystów jadących na motocyklu i mówi:

- Czy nie wiecie, że jadąc z taką prędkością, możecie spowodować wypadek?

- To niemożliwe – odpowiada jeden z nich. – Bo z nami jest Chrystus.

- W takim razie dostaniecie podwójną karę, bo przewożenie trzech osób na motorze jest surowo zabronione.

 

Rozmawiają dwie przyjaciółki:

- Wiesz, mój Romek prawie mi się wczoraj oświadczył.

- Jak to prawie?

- No, tak na 50%.

- Czemu na 50%?

- Zapytał: „Wyjdziesz?”

 

Patron tygodnia –  bł. Andrzej Jacek Longhin, biskup – 26 czerwca

Jacek Bonawentura Longhin urodził się 23 listopada 1863 r. w Fiumicello di Campodarsego koło Padwy (Włochy) w ubogiej rodzinie chłopskiej. W 1879 r. wstąpił do kapucynów i przyjął imię Andrzej. Został wyświęcony na kapłana w czerwcu 1886 r. Przez 18 lat był kierownikiem duchowym i nauczycielem młodych zakonników w Udine, Padwie i Wenecji. W 1902 r. wybrano go na przełożonego weneckiej prowincji zakonu. Dwa lata później Pius X mianował go biskupem Treviso.

W swojej diecezji, którą kierował 32 lata, biskup Andrzej przeprowadził gruntowne reformy, kładł nacisk na katechizację, dbał o formację duchową kapłanów. Zawsze otwarty na bliźniego, zajmował stanowisko w kwestiach społecznych. Podczas I wojny światowej nie zgodził się na ewakuację kurii biskupiej, choć diecezja Treviso znalazła się na linii frontu. Aktywnie włączył się w odbudowę regionu ze zniszczeń wojennych. Otwarcie wypowiadał się również przeciwko rodzącemu się faszyzmowi. W 1928 r. został arcybiskupem tytularnym Patras i wizytatorem apostolskim w Padwie i Udine.

Zmarł 26 czerwca 1936 r. Beatyfikowany został 20 października 2002 r. przez św. Jana Pawła II.

 

Opowiadanie

Rzeka

Fulgencjuszowi, który był dobrym ojcem i doskonałym mężem, pewnego smutnego dnia umarła młoda żona, Ogromny, palący ból wszedł w jego duszę. Nic nie potrafiło go ukoić. Na próżno Fulgencjusz starał się znaleźć odrobinę pociechy w swych dzieciach, które patrzyły na niego z niepokojem. Ich zapłakane oczy przywodziły na pamięć obraz ukochanej żony. Nie przypominał już sobie, kiedy ostatni raz śpiewał w pracy. Zarówno praca, jak i chleb stały się gorzkie i ciężkie. Pewnego wieczoru, skulony w łóżku, płakał cicho, by nie zbudzić dzieci, gdy nagle zobaczył miłą i wzbudzającą zaufanie postać, która wzięła go za rękę. Była to Matka Boska Bolesna.

- Chodź ze mną, Fulgencjuszu – powiedziała – Zaprowadzę cię do Rzeki Pokoju. Każdy, kto zanurzy się w jej wodach, znajdzie pociechę, której szuka.

Długo wędrowali nocą. W pewnym momencie Fulgencjusz usłyszał szum wody. Płynęła przed nim ogromna i krystalicznie czysta rzeka.

- Zanurz się w rzece pokoju, zbolały pielgrzymie – zachęciła go Najświętsza Panienka – Jej wody uciszą twój ból i twoją rozpacz.

Fulgencjusz zanurzył się. Jego ciało doznało ożywiającej i jednocześnie kojącej ulgi oraz balsamicznego pokoju, który leczył rany. Po uzdrawiającym zanurzeniu Fulgencjusz zapytał Madonnę:

- Skąd płynie ta cudowna woda?

- Tworzą ją łzy świata – odpowiedziała Maryja – wszystkie łzy świata zbierają się w tej rzece. Łzy gorzkie: lęku, bólu, rozczarowania, porażki, złości. Ale również łzy słodkie: wylane z miłości w chwili powrotu ukochanej osoby, po zażegnanym niebezpieczeństwie.

Fulgencjusz usłyszał westchnienia i jęki wszystkich, którzy wylali te łzy, i zrozumiał, że również jego łzy należały teraz do wspólnego płaczu, płynącego w wodach tej rzeki. Odczuł pełną jedność z całym bólem i z całą radością świata. Działo się to w chwili, kiedy Matka Boża powiedziała mu o bólu swego Syna. Fulgencjusz usłyszał wówczas płacz Chrystusa przed grobem Łazarza i w Getsemani oraz płacz Maryi u stóp krzyża.

Fulgencjusz nagle się obudził. Poduszka była mokra od łez, a jego przenikało uczucie głębokiego spokoju. Mężczyzna nie był już dzieckiem cierpienia, ale współczucia.

 

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

 

„Ukryte tchnienie Ducha Bożego powoduje, iż duch ludzki otwiera się również wobec zbawczego i uświęcającego samootwarcia się Boga. Dzięki łasce uczynkowej, która jest darem Ducha Świętego, człowiek wchodzi w „nowość życia”, zostaje wprowadzony w Boży i nadprzyrodzony jego wymiar. Równocześnie zaś sam człowiek staje się „mieszkaniem Ducha Świętego”, „żywą świątynią Boga” (por. Rz 8, 9; 1 Kor 6, 19). Przez Ducha Świętego bowiem Ojciec i Syn przychodzą do niego i czynią u niego swe mieszkanie. W komunii łaski z Trójcą Świętą rozszerza się niejako wewnętrzna „przestrzeń życiowa” człowieka, wyniesiona do nadprzyrodzonego życia Bożego”. (św. Jan Paweł II).

 

 

11. Niedziela Zwykła – Rok B

17 czerwca 2018 r.

 

 

Refleksja

„W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom”.

Przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, jeden Bóg w trzech Osobach, łaska uświęcająca, powołanie do życia w świecie… Jak to wszystko zrozumieć? Jak sobie wytłumaczyć? Wiele razy w naszym życiu chrześcijańskim dochodzimy do miejsca, w którym możemy stwierdzić, że sprawy Boże są dla nas zdecydowanie zbyt trudne. Pozostaje wówczas jedynie rozłożyć ręce. Dobrze jest, jeśli za chwilę te ręce złożą się do modlitwy. O wiele gorzej, jeśli ta bezradność doprowadzi do zwątpienia, kryzysu wiary. Nie chodzi tutaj o jakieś zaniedbane okazje do pogłębiania wiary czy przenikliwe duchowe lenistwo (choć i takie, przyznajmy szczerze, nam grozi).

Gdy otworzymy Ewangelię, to widzimy, że Jezus szuka sposobów, aby przystępnie opowiadać ludziom o Królestwie Bożym. Ciekawym narzędziem, nie tyle w jego rękach, ile w jego ustach, są przypowieści. Odwołując się do dobrze znanych obrazów z życia, Zbawiciel pokazuje, że podobnie jest na drodze życia duchowego. Pojawia się więc obcokrajowiec, gospoda, winnica, robotnicy, ciasto, zakwas, pieniądze, ziarno, spadek, budowa, ryby, owce, drzewo, sieć, druhny. To co prozaiczne, może odzwierciedlać głębokie i z zasady zakryte przed nami zakamarki zamiarów Boga.

Czy nie jest tak, że to my – ludzie mamy niekłamaną zdolność do komplikowania rzeczywistości? Relacje, problemy, zależności, zadania mogą być tak poplątane, że nie wiemy, z której strony rozpocząć ich „rozbrajanie”. Tego typu myślenie nieświadomie przenosimy na sprawy wiary. Przecież, jak zdarza nam się mówić, „to nie może być tak proste”. Tymczasem intencją Boga jest odsłanianie tajemnicy w prosty sposób. Warto przejąć Jego „taktykę”. Warto uczyć się od Niego przypowieści. Czy nie można w ten sposób wiele uprościć w rodzinie, pracy, szkole?

Prośmy Boga, abyśmy z pomocą Ducha Świętego, stali się prości jak dzieci i aby jednocześnie zachował nas od upraszczania, które gubi coś z prawdy.

 

Złota myśl tygodnia 

Prostota jest ostatecznym osiągnięciem. Gdy zagrasz już wiele nut, to prostota wyłania się jako ukoronowanie sztuki (Fryderyk Chopin).

 

Na wesoło

Ktoś puka dwa razy do bram raju. Potem zaczyna krzyczeć:

- Boże... Matko Boska... święty Tomaszu... święty Józefie... święty...

W tym momencie święty Piotr przybiega otworzyć bramę:

- A kto tu pozwala sobie bluźnić w ten sposób?

- Zaraz tam bluźnić... Jestem listonoszem!

 

- Jasiu dlaczego codziennie spóźniasz się do szkoły? - pyta nauczycielka. 

- Bo na rogu jest ostrzeżenie: zmniejszyć prędkość „Szkoła”

 

Patron tygodnia –  bł. Jan Gavan, prezbiter i męczennik – 20 czerwca

Jan Gavan urodził się w 1640 r. w Londynie. Wykształcenie zdobył w Saint Omer, w założonej przez jezuitów angielskiej szkole katolickiej we Francji. Wstąpił do jezuitów; przyjął też święcenia kapłańskie.

Wkrótce - ok. 1670 r. - powrócił do Anglii i rozpoczął pracę duszpasterską w środkowej Anglii. 15 sierpnia 1678 r. złożył śluby wieczyste. Wskutek królewskiego dekretu wszyscy katolicy mieli zostać wyrzuceni przynajmniej 20 km od Londynu. W latach 1678-1681 w Anglii wybuchło więc prześladowanie katolików.

Jan przez pewien czas unikał aresztowania, ale 15 stycznia 1679 r. wydano za nim list gończy. Jan uciekł z hrabstwa Staffordshire w przebraniu i schronił się w Londynie (w jednej z ambasad). Planowano przeszmuglować go na kontynent, ale wskutek donosu został aresztowany 29 stycznia 1679 r. Przetrzymywano go w więzieniu Newgate w Londynie, miejscu kaźni wielu katolików angielskich represjonowanych w XVI i XVII w. Wraz z nim więzieni byli czterej inni jezuici, wspomniany wcześniej świadek święceń Jana w Boscobel Tomasz Whitbread, Jan Fenwick, Wilhelm Barrow i Antoni Turner.

Cała piątka stanęła 13 czerwca 1679 r. w sądzie londyńskim przed siedmioma sędziami. Przewodniczący rozprawie już wcześniej dał wyraz swej nienawiści do Kościoła katolickiego. Pojmanych oskarżono o spisek na życie króla Karola II oraz o próbę obalenia religii protestanckiej. Cała piątka została skazana na śmierć. Egzekucji dokonano 20 czerwca 1679 r. Szczątki męczenników pochowane zostały pod północną ścianą anglikańskiego kościoła św. Idziego w Holborn (Londyn). Tam też znajdują się do dnia dzisiejszego.

Wszystkich pięciu, a także wspomnianego Wilhelma Irelanda, którego egzekucja odbyła się wcześniej, i sześciu innych oskarżonych i skazanych w ramach tzw. spisku papistowskiego, beatyfikował 15 grudnia 1929 r. papież Pius XI wśród 136 męczenników Anglii i Walii.

 

Opowiadanie

Tajemny klucz

Pewnego dnia diabeł zorganizował targi, by na nich wystawić i sprzedać różne rodzaje swojej broni i najbardziej wyszukane narzędzia służące do kuszenia ludzi. Przez wiele dni jego podwładni pracowali przy montowaniu stoisk, zakładali oświetlenie, rozkładali dywaniki oraz eksponowali w sposób najbardziej kuszący diabelskie wynalazki. Były to przedmioty i urządzenia, które służyły do popełniania wszelkiego rodzaju grzechów. Specjalnie dla siedmiu grzechów głównych prezentowany był luksusowy zestaw służący do uruchamiania pychy, skąpstwa, obżarstwa, gniewu, rozpusty, zazdrości oraz lenistwa. Razem z eksponatami przygotowano między innymi stosy katalogów i materiały wideo. Naturalnie zgromadzono też kuszące diablice. Ceny, ze specjalną zniżką, były dobrze widoczne, jak na każdych liczących się targach.

Na wielkim i luksusowym stoisku znajdowało się miejsce tajemnicze. Na aksamitnej poduszeczce leżał mały, pozłacany klucz. Był to jedyny przedmiot, który zamiast zwykłej kartki z ceną miał tabliczkę z napisem: „Nie na sprzedaż”.

Pewien zwiedzający, pokazując złotą kartę kredytową, chciał koniecznie dowiedzieć się, do czego ten klucz służy, i wykrzykiwał, że jest gotowy zapłacić za niego każdą cenę. Ponieważ nie ustępował, zawołano dyrektora. Po długim oczekiwaniu przyszedł Szatan, poprzedzony zapachem siarki. Pełen fałszywej uprzejmości i grzeczności, oznajmił bardzo zainteresowanemu klientowi, że ten klucz jest nadzwyczajny, wręcz bezcenny. Dodał, że bardzo mu na nim zależy, gdyż pozwala wejść do każdej duszy osoby świeckiej, duchownej, zakonnej, również do duszy biskupa czy kardynała. Bez względu na to, jaki jest stopień wiary i świętości oraz wiek danej osoby, ten cudowny klucz zawsze będzie pasował.

Klient był bardzo natarczywy i w końcu Szatanowi, pomimo jego chytrości, nie udało się dotrzymać tajemnicy i wyznał półgłosem:

- Ten klucz to zniechęcenie!

Osoba zniechęcona zadręcza, nienawidzi siebie i innych, gdyż jest zraniona. Zniechęcenie jest przeciwieństwem wiary. „Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31). 

 

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

 

„Zjednoczony z Duchem Świętym, Kościół - jak nikt inny - jest świadom tego, co w człowieku wewnętrzne, a zarazem najbardziej głębokie i istotne, bo duchowe i niezniszczalne. Tam właśnie zostaje zaszczepiony przez Ducha ów „korzeń nieśmiertelności” (por. Mdr 15, 3), z którego wyrasta nowe życie: życie człowieka w Bogu. To życie, jako owoc zbawczego udzielania się Boga w Duchu Świętym, tylko pod Jego działaniem może rozwijać się i umacniać”. (św. Jan Paweł II).

 

 

 

10. Niedziela Zwykła – Rok B

10 czerwca 2018 r.

 

 

Refleksja

Niektóre stronnice Biblii czy użyte w niej sformułowania wydają się trudne do zrozumienia. Tak jest z pewnością również, gdy Jezus wypowiada słowa dotyczące grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, którego skutkiem jest „grzech wieczny”. Jak należy rozumieć te słowa Mistrza z Nazaretu, Mocarza, który pokonał „władcę tego świata”? Jest to świadome odrzucanie Bożej łaski i daru zbawienia. Skąd więc pojawia się stwierdzenie Jezusa, że taki grzech nie może być odpuszczony? Chodzi o postawę człowieka, który nie tylko zamyka się na Boga, ale złośliwie utożsamia Go z szatanem.

Odwołując się do nauczania katechizmowego Kościoła, możemy wyróżnić sześć grzechów przeciwko Duchowi Świętemu:

1. Rozpaczać o łasce Bożej – grzech ten popełnia człowiek, który świadomie popada w rozpacz, mówiąc sobie, że nie ma już dla niego ratunku, że Bóg nie może kochać tak wielkiego grzesznika, jak on. Jest to wątpienie w Boże miłosierdzie, którego przyjęcie jest związane z podjęciem pokuty.

2. Zuchwale grzeszyć przeciwko miłosierdziu Bożemu – często tę postawę przyjmują ludzie w młodym wieku, którzy mówią tak: „Po co teraz będę się spowiadał? Poczekam, aż będę stary – wówczas będzie czas na pokutę, a teraz się wyszaleję”. Kościół przestrzega, że nie znamy dnia ani godziny odejścia z tego świata.

3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej – chodzi o stałe i świadome mówienie „nie” oficjalnej nauce Kościoła. Może mieć ono również charakter wybiórczy.

4. Zazdrościć bliźniemu łaski Bożej – za każdą łaskę Bożą człowiek winien jest dziękczynienie, nawet jeśli czasowo Bóg wystawia nas na próbę, a naszym znajomym udziela rozlicznych łask, np. szczerego nawrócenia.

5. Mieć serce zatwardziałe na zbawienne napomnienia – chodzi o stałe sprzeciwianie się pobożnym natchnieniom (np. do dobra) lub upomnieniom zatroskanych osób (rodziców, przyjaciół, księży), o nasze trwanie w grzechu.

6. Rozmyślnie trwać w niepokucie – może się przejawiać przez świadomość tego, że ktoś będąc w stanie grzechu śmiertelnego, a mimo to grzeszy nadal, nie widząc różnicy między jednym, a wieloma popełnionymi grzechami.

ks. Leszek Smoliński

 

Złota myśl tygodnia 

Skoro tak niewiele wystarczyło zbuntowanym aniołom, by zmienić żar uwielbienia i pokory w żar pychy i buntu, cóż powiedzieć o istocie ludzkiej? (Umberto Eco).

 

 

Na wesoło

Jasiu mówi do Cioci: 

- Wiesz ciociu, przypominasz mi gwiazdę filmową! 

Ciocia podekscytowana pyta: 

- Tak, a jaką? 

- Teletubisia

 

Szczyt lenistwa: 

Wcześniej wstać rano, żeby dłużej nic nie robić

 

Patron tygodnia –  św. Wit, męczennik – 15 czerwca

Wit pochodził z Sycylii. Urodził się w bogatej rodzinie pogańskiej. Jako dziecko uwierzył w Chrystusa dzięki swojej mamce Krescencji i jej mężowi Modestowi, który był służącym w domu Wita (inni hagiografowie twierdzą, że Modest był jego guwernerem). Kiedy ojciec chłopca dowiedział się, że syn jest chrześcijaninem, z troski o niego usiłował wymóc na Wicie wyparcie się wiary. Kiedy nie udało mu się, usiłował syna zabić. Jednak opiekunowie pomogli mu uciec i ukryli na południu Włoch. Chłopiec miał wtedy kilka lat. Wraz z opiekunami został schwytany i przywieziony do Rzymu. Wit został umęczony razem z Modestem i Krescencją w roku 303 podczas prześladowań za panowania Dioklecjana. Według Martyrologium Rzymskiego, cała trójka miała zostać zanurzona w kotle z wrzącym ołowiem, po czym rzucono ich dzikim zwierzętom i rozciągano na katowni. Zachowały się wczesne, choć pośrednie informacje o św. Wicie oraz liczne i stare dowody kultu. Czczony był jako jeden z Czternastu Wspomożycieli.

Znane są liczne sanktuaria św. Wita w Europie, m.in.: katedra w Pradze (gdzie przechowywane są relikwie ręki Świętego), San Denis, Corbei. Od średniowiecza uważany za patrona Pomeranii, Saksonii, Sycylii, Śląska; aptekarzy, aktorów, artystów, górników, karczmarzy, kotlarzy, tancerzy, warzelników. Przyzywany podczas epilepsji (stąd tzw. choroba św. Wita), chorób oczu, histerii, chorób nerwowych, przez niewidomych, głuchoniemych i ukąszonych przez węży. Wzywany jest jako obrońca wcześnie wstających i protektor przed zaspaniem.

 

Opowiadanie

Spowiedź wilka

Pewnego dnia do kościółka w górach wszedł targany wyrzutami sumienia wilk i powiedział do proboszcza:

- Chciałbym się wyspowiadać

- Jesteś pewien? – spytał dobry ksiądz

- Oczywiście, zapewniam księdza, że chcę się wyspowiadać

- Uklęknij przy konfesjonale

- Nie ma ojciec pojęcia – zaczął wilk – ile owieczek zadusiłem. Biedne zwierzątka, spały tak spokojnie, a ja… je zjadłem…- szlochał – Zaatakowałem też pasterza. To było straszne! Jestem nikczemnym grzesznikiem, podłym zabójcą…

Ksiądz słuchał go z wyrozumiałością, ale zauważył, że wilk był niespokojny i kręcił się, jakby już chciał sobie iść. Spowiednik, trochę zdenerwowany, w końcu zwrócił mu uwagę:

- Przynajmniej w czasie spowiedzi zachowuj się spokojnie!

- Nie gniewaj się, ojcze, ale gdybyś mógł się trochę pospieszyć…

- A to dlaczego?

- Bo… słyszę już dzwonki na szyjach owieczek.

 

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

 

„Czyż z ciemnych stron cywilizacji materialistycznej, a zwłaszcza znaków śmierci, które mnożą się w obrazie społeczno-historycznym, w ramach którego ta cywilizacja powstała, nie podnosi się nowe, mniej lub bardziej świadome wołanie o Ducha, który daje życie? W każdym razie - bez względu na wielkość ludzkich nadziei czy zwątpień, jak również złudzeń i fałszów wywołanych rozwojem systemów materialistycznych w teorii i praktyce - pozostaje chrześcijańska pewność, że Duch tchnie, kędy chce”. (św. Jan Paweł II).

 

 

 

9. Niedziela Zwykła – Rok B

3 czerwca 2018 r.

 

 

Refleksja

„Faryzeusze śledzili Jezusa, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Stań tu na środku!”. A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?”. Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić”.

Szabat, który ma służyć życiu, zostaje przez faryzeuszy splamiony myślą o śmierci. Milczą, kiedy Jezus pyta ich, czy w szabat można zabić, ponieważ właśnie w dzień szabatu myślą o zgładzeniu Jezusa. Jest to przekleństwo ciążące na wszystkich ludziach, którzy bezwarunkowo służą prawu: stają się przyczyną śmierci, gdyż zniewalają życie. Często nieświadomie przestają nawet pamiętać o Bogu czy o ludziach, ogarnięci tylko jedną obsesją: prawem. Jako ludzie strachliwi albo myślący ściśle, uważają za rzecz prostszą i pewniejszą trzymać się skrupulatnie tego, co jest napisane. I starają się to wszystko narzucić innym, nie dopuszczając żadnej możliwości zmiany. Niewolnicy potrzebują niewolników.

Po czyjej stronie jesteśmy my? Takie pytanie może się wydawać obraźliwe, ale pokusa formalizmu zawsze nam grozi. Wystarczy zobaczyć, co uczyniliśmy z naszą niedzielą: znowu zakazy i nakazy. Teraz z kolei istnieje tendencja, żeby wszystko odrzucać, ale odrzucanie niekoniecznie jest wyzwoleniem - jest to inny sposób ustąpienia formalistom: nie chcemy mieć nic do czynienia z tym, co oni obrzydzili.

Lepiej spróbować zrozumieć - w duchu Jezusa - co to znaczy, że szabat ustanowiony został dla człowieka. Niedziela może się stać świętem życia: to czas, kiedy nareszcie można odetchnąć, spotkać się z bliskimi, spotkać się z Bogiem. Udane niedziele mogłyby nas nauczyć, jak przeżywać całe życie w obecności Boga.

Ewangelista zresztą nie zamyka nas w dyskusjach na temat szabatu. Pytanie Jezusa jest pytaniem tego, który wyzwala: „Czy wolno uczynić coś dobrego, czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?”. Kiedy czujemy, że formalizm albo przeciwnie, pogarda dla prawa, mogłyby zaciemnić nasz osąd, skierujmy się intuicyjnie ku dobru i ku życiu

André Sève

 

Złota myśl tygodnia 

Łatwiej jest walczyć o zasady, niż żyć zgodnie z nimi (Alfred Adler).

 

 

Na wesoło

Świętego Jana Vianneya zaproszono do sąsiedniej parafii z kazaniem. Tamtejsi wierni, niezadowoleni z przemówień swego proboszcza, wychodzili z kościoła w czasie jego kazania. Święty tak zaczął swe przemówienie, by uniknąć wychodzenia:

– Dziś będę mówił o kradzieży. Proszę, by ci, którzy popełniają ten grzech, wyszli z kościoła podczas kazania.

Nikt nie usłuchał wezwania świętego

 

Student pyta kolegę: 

- Poradź mi jak napisać do ojca SMS-a o tym, że znów oblałem egzamin? 

- Napisz tak: „Egzaminy skończone, u mnie nic nowego”.

 

Patron tygodnia –  bł. Diana i Cecylia, dziewice – 8 czerwca

Diana Andalo była córką zamożnego obywatela Bolonii. Rychło zetknęła się z pierwszymi dominikanami. Być może wpłynęła na swego dziadka, Piotra z Lovello, by ułatwił im osiedlenie się w jej rodzinnym mieście. W roku 1219 spotkała się ze św. Dominikiem Guzmanem, poddała się jego kierownictwu duchowemu i na jego ręce złożyła profesję. Chodziło tu zapewne o ślub wstąpienia do zakonu. Zamiary te jednak natrafiły na przeszkody. Rodzina siłą zabroniła Dianie życia zakonnego, a miejscowy biskup nie chciał się zgodzić na założenie w mieście nowego klasztoru. Dopiero w roku 1223, za rządów następnego generała zakonu, bł. Jordana z Saksonii, Diana doczekała się spełnienia pragnień i wraz z kilkoma towarzyszkami oraz zakonnicami przybyłymi z Rzymu założyła nowy dom zakonny. Do dziś zachowały się listy bł. Jordana z Saksonii do Diany, dotyczące kierownictwa duchownego. Są one pomnikiem pierwotnej duchowości dominikańskiej.

Diana zmarła w roku 1236. Jej kult został zatwierdzony 8 sierpnia 1888 roku przez papieża Leona XIII. Wspomnienie obejmuje zazwyczaj dwie inne zakonnice z założonego przez Dianę klasztoru: Cecylię i Amatę.

Cecylia Cesarini przyszła na świat na początku XIII wieku w Rzymie. W 1221 roku znalazła się w zreformowanym przez św. Dominika klasztorze św. Sykstusa. Blisko poznała św. Dominika i przekazała cenne informacje o jego duchowości i wyglądzie zewnętrznym. Około 1224 roku wraz z trzema innymi siostrami została wysłana przez papieża Honoriusza III do Bolonii, aby formować młode siostry zgodnie ze wskazaniami Założyciela Zakonu. Zmarła w 1290 roku. Papież Leon XIII zatwierdził jej kult 24 grudnia 1891 roku.

Razem z Dianą i Cecylią wspomina się niekiedy także bł. Amatę. Była ona mniszką w klasztorze św. Sykstusa i wraz z bł. Cecylią przyjęła habit z rąk św. Dominika. Beatyfikowano ją razem z Dianą i Cecylią w 1891 r., ale nie trafiła do kalendarza liturgicznego ze względu na bardzo skąpe informacje na jej temat.

 

Opowiadanie

Skarpety Jana

W XIX wieku w pewnym angielskim miasteczku po miesiącach pracy grupa murarzy ukończyła budowę bardzo wysokiego fabrycznego komina. Ostatni robotnik zszedł z niebezpiecznego drewnianego rusztowania. Wszyscy mieszkańcy miasteczka przyszli, by świętować to wydarzenie i pomagać przy rozbieraniu rusztowania.

Gdy tylko wśród huku, kurzu, śmiechów i okrzyków runęły deski i belki, na szczycie komina zobaczono głowę robotnika, który robił wykończenie wewnętrznego kołnierza. Tłum zamarł. Zapanowało przerażenie

- Potrzeba będzie wielu dni, by postawić nowe rusztowanie… w międzyczasie ten murarz umrze z zimna, pragnienia i głodu…

Wśród zgromadzonych ludzi była również zrozpaczona matka murarza. W pewnym momencie podeszła pod komin, dała synowi znak i zawołała:

- Janie, zdejmij skarpety!

Wśród tłumu rozszedł się szept:

- Biedaczka, rozpacz spowodowała jej w głowie zamęt…

Ale kobieta nalegała. Aby jej nie martwić, Jan zdjął skarpetę.

Kobieta krzyknęła znowu:

- Wywróć ją i znajdź supeł, potem zacznij pruć.

Mężczyzna posłuchał i szybko w swoich dłoniach miał już spory kawałek wełny.

- Zrób to samo z drugą skarpetą, następnie zwiąż razem nici i zrzuć na dół, trzymając silnie jeden koniec.

Jan wypełnił polecenie. Do tej wełnianej nici przywiązano nić bawełnianą, którą Jan przyciągnął do siebie. Potem do nici bawełnianej przyczepiono sznurek, a do sznurka gruby powróz i wreszcie mocną linę. Jan przywiązał ją mocno do komina i zszedł po niej wśród okrzyków tłumu.

Twoje życie i zbawienie zależy od rzeczy kruchych. Prawdopodobnie już je masz. Wystarczy pomyśleć…

 

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

„W Pawłowe przeciwstawienie „ducha” i „ciała” wpisane jest również przeciwstawienie „życia” i „śmierci”. Jest to problem poważny, gdyż należy od razu stwierdzić, że materializm jako system myślowy, w każdej swojej postaci, oznacza akceptację śmierci jako definitywnego kresu ludzkiego bytowania. Wszystko, co materialne, jest zniszczalne, a zatem ciało ludzkie (podobnie jak i zwierzęce) jest śmiertelne. Skoro człowiek jest w istocie swojej tylko „ciałem” — zatem śmierć pozostaje dla niego granicą i kresem nieprzekraczalnym. W tym kontekście rozumiemy stwierdzenie, że życie ludzkie jest wyłącznie „bytowaniem ku śmierci”. (św. Jan Paweł II).

 

7 Turniej tenisa 2018

ŚWIĘTA  ANNA

 

ZAPRASZA NA

 

   VI PIELGRZYMKĘ  ZESPOŁÓW  ARTYSTYCZNYCH

 

     NIEDZIELA  27 maja 2018 roku

 

 Msza Święta Pielgrzymkowa 17:00

               Zespoły, grupy i inne organizacje skupiające w swoich szeregach osoby występujące na scenach w domach kultury, szkołach, świetlicach oraz indywidualnych artystów z różnych dziedzin kultury wraz z całymi rodzinami. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w Pielgrzymce Artystów „Różnej Maści” Niech Artyści w Roku Świętego Stanisława Kostki zaznaczą swoją obecność na wierzchołku Anno-górskim z Braćmi Świętego Franciszka.

 

                                                PROGRAM  PIELGRZYMA:

 

16:50  Zajmowanie miejsc w ławkach – mile widziane stroje regionalne

          (jeśli grupy posiadają szyldy – transparenty, prosimy je zabrać ze sobą)

17:00  Rozpoczęcie Mszy św. Pielgrzymkowej.

Po Mszy św.  przemarsz uczestników z Placu Rajskiego w kierunku Pomnika Jana Pawła II

          - Złożenie kwiatów pod pomnikiem i wspólne odśpiewanie ulubionej pieśni JP II „BARKA”

          - Tradycyjne już wspólne grupowe zdjęcie na schodach do Bazyliki.

18:30  Prezentacje zgłoszonych wcześniej zespołów i grup przy przedszkolu na tzw.  Małym Amfiteatrze.

           Czas prezentacji do 3 minut. (w przypadku opadów deszczu prezentacji nie będzie!)

           Skromny poczęstunek dla uczestników pielgrzymki (według zgłoszeń do udziału)

ok. 19:00 Podziękowania i pożegnanie uczestników VI Pielgrzymki Zespołów Artystycznych.

 

  Serdecznie zapraszają organizatorzy:

Stowarzyszenie Rodzin Zastępczych „Dobra Rodzina” Kędzierzyn-Koźle

Szkoła Tańca „ORIAN-SHOW” Zdzieszowice

Bracia Franciszkanie

Sołtys Wsi Góra św. Anny

  

Zgłoszenia do środy 23. 05. 2018 roku na:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 

UWAGA!

W zgłoszeniu prosimy podać: nazwę zespołu/grupy, osobę prowadzącą, osiągnięcia oraz ilość uczestników.

Wszelkich informacji udziela: Orian Piotr 604 589 483 oraz Anna Orian 602 534 780

 

 

 

10 Oazy wakacje 2018

Uroczystość Najświętszej Trójcy – Rok B

 

27 maja 2018 r.

 

 

 

 

 

Refleksja

 

Jezus zachęca nas, że jeśli chcemy dojść do Boga i zjednoczyć się z Nim, musimy iść tym śladem. Jego śladem. To ślad całej Ewangelii, ślad Krzyża i Zmartwychwstania. W naszą bezradność wkroczył sam Bóg. W Jezusie Chrystusie i przez Niego dana jest nam możliwość poznania Boga i coraz większego przybliżania się do Niego. Życie Pana Jezusa na ziemi, Jego nauczanie i cuda, które czynił, są świadectwem o Ojcu.

 

Wszyscy mamy możliwość przybliżania się do niepojętego Boga, ufając i wierząc we wszystko. Musimy uznawać ważność wszystkiego i kierować się w swym postępowaniu tym, co objawił nam Pan Jezus. Z pewnością sami z siebie wiele potrafimy, jednak mimo to nieodmiennie napotykamy granice naszych możliwości. Jeśli więc niełatwo nam pojąć otaczającą rzeczywistość, jeśli nieraz trudno nam zrozumieć samego siebie, to w o wiele większym stopniu zdajemy sobie sprawę z naszej niedoskonałości w odniesieniu do tajemnic Bożych.

 

Jedną z najtrudniejszych prawd wiary jest prawda o Trójcy Przenajświętszej. Aby ją pojąć, nie wystarczy samo przyswojenie wiedzy biblijnej, zaś wypływające z niej nauczanie Kościoła, może do nas czasami nie dotrzeć. Tu trzeba czegoś więcej: pokory wiary, która w sposób pozazmysłowy pozwala dotykać realiów życia Boga jako jedności Trzech Osób. Bóg jest tutaj, blisko człowieka, a nie gdzieś daleko. Z miłości powołał człowieka do życia, z miłości posłał na świat Swojego Syna, by przez ofiarę Jego krzyża dokonać odkupienia człowieka, wreszcie z miłości posłał Ducha Świętego, by Ten prowadził w nas dzieło uświęcenia. Chrystus, objawiając tajemnicę Trójcy Świętej, odkrywa jednocześnie tajemnicę człowieka.

 

Piotr Blachowski

 

 

 

Złota myśl tygodnia

 

Jeśli utracimy świadomość, ze jest Bóg – pogubimy się, przerazi nas nasza świadomość (ks. Jan Twardowski).

 

 

 

Na wesoło

 

Wielką sensacją prasową była wiadomość, potwierdzona przez Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej, że Pius XII wyleczył się z ciężkiej choroby dzięki wizji Chrystusa. Pisały o tym wszystkie większe dzienniki – wszystkie z wyjątkiem „L'Osservatore Romano”. A proszący redakcję o wyjaśnienia otrzymywali następującą odpowiedź: „To była audiencja prywatna i nie informujemy o niej”.

 

 

 

 

 

Jasio czyta swoje wypracowanie z polskiego:

 

Moja mama mie kocha...

 

- Mnie! - poprawia nauczyciel

 

- Pana? A, to będę musiał powiedzieć tacie.

 

 

 

Patron tygodnia –  bł. Marta Wiecka, dziewica – 30 maja

 

Marta Anna Wiecka urodziła się 12 stycznia 1874 roku we wsi Nowy Wiec, na Pomorzu. Była trzecim spośród trzynaściorga rodzeństwa. W rodzinie Marty na porządku dziennym były wspólna modlitwa, czytanie pobożnej lektury i dzielenie się treścią niedzielnych kazań.

 

3 października 1886 r. Marta przyjęła I Komunię świętą. Kiedy tylko mogła, szła na Mszę św. do oddalonego o 12 km kościoła parafialnego w Skarszewach. Także w domu często poświęcała swój czas na modlitwę.

 

W kwietniu 1892 r. została przyjęta do postulatu sióstr szarytek w Krakowie; 12 sierpnia rozpoczęła kolejny etap formacji - seminarium (nowicjat). 21 kwietnia 1893 r. otrzymała strój Siostry Miłosierdzia. 15 sierpnia 1897 roku złożyła pierwsze śluby. Pracowała kolejno w szpitalach: we Lwowie, w Podhajcach, w Bochni i Śniatynie. Żaden chory na jej oddziale nie umarł bez pojednania z Bogiem. Uśmiechnięta, pełna cierpliwości i niezwykłej dobroci, niosła ulgę nie tylko cierpiącemu ciału, ale zabiegała też o zdrowie ducha powierzonych jej chorych. Umiała znaleźć czas, by uczyć ich katechizmu i przygotowywać do sakramentów świętych; przykładała dużą wagę do wspólnej modlitwy.

 

Mając zaledwie 30 lat, oddała życie za pracownika szpitala, ojca rodziny, którego zastąpiła przy dezynfekcji pomieszczenia po osobie chorej na tyfus. Zaraziwszy się tą chorobą, zmarła 30 maja 1904 roku w Śniatynie.

 

Od tej pory ludzie nie przestają się modlić na jej grobie, który znajduje się na śniatyńskim cmentarzu (obecnie Ukraina). Benedykt XVI w lipcu 2007 roku zatwierdził dekret o uznaniu cudu przypisywanego wstawiennictwu s. Marty. Została beatyfikowana 25 maja 2008 roku we Lwowie.

 

 

 

Opowiadanie

 

Niepotrzebna nitka

 

Była sobie kiedyś bawełniana nitka, która czuła się niepotrzebna.

 

- Jestem zbyt słaba, by stać się sznurem – narzekała – Jestem za mało atrakcyjna, by można było mnie użyć do utkania arrasu czy chociażby zwykłego haftu. Ach! Gdybym była złotą nitką… ozdobiłabym jakąś stułę, znalazłabym się w ramionach jakiegoś prałata! Jestem niepotrzebna, jestem życiowym bankrutem! Nikt mnie nie potrzebuje. Nie podobam się nikomu, nawet sobie samej!

 

Skuliła się w fotelu, słuchała smutnej muzyki i ciągle przebywała sama. Pewnego dnia usłyszała ją grudka wosku i rzekła:

 

- Nie pogrążaj się w depresji, mała bawełniana nitko. Mam pomysł: zróbmy coś wspólnie! Z pewnością nie możemy stać się dużą świecą, umieszczoną na ołtarzu albo w salonie. Ty jesteś zbyt krótka, a mnie jest zbyt mało. Możemy jednak stać się małą świeczką dającą odrobinę ciepła i światła. Lepiej jest oświetlać i ogrzewać choć troszeczkę niż przebywać w ciemności i narzekać.

 

Bawełniana nitka chętnie się zgodziła. W połączeniu z woskiem stała się niewielką świeczką, która świeciła w ciemnościach i dawała odrobinę ciepła. Była szczęśliwa.

 

Kto wie, ile bawełnianych nitek całego świata potrzebuje jedynie znalezienia trochę wosku, aby poczuć się szczęśliwymi.

 

 

 

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

 

„Przybliżanie się i obecność Boga w człowieku i w świecie, przedziwna kondescendencja Ducha, natrafia w naszym ludzkim wymiarze na opór i sprzeciw. Jakże wymowne są pod tym względem prorocze słowa starca Symeona, który za natchnieniem Ducha przyszedł do świątyni jerozolimskiej, aby wobec Nowonarodzonego z Betlejem zapowiedzieć: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 27. 34). Sprzeciw wobec Boga, który jest Duchem niewidzialnym, rodzi się w pewnej mierze już na gruncie radykalnej inności świata, na gruncie jego „widzialności” i „materialności” w odróżnieniu od „niewidzialnego” i „absolutnego Ducha” (św. Jan Paweł II).

 

PROGRAM DUSZPASTERSKI

 

 

TRANSMISJA NA ŻYWO

     KLIKNIJ OBRAZEK!