3. Niedziela Wielkanocna – Rok B

15 kwietnia 2018 r.

 

 

Refleksja

Znany francuski pisarz François Mauriac został zagadnięty kiedyś ironicznie przez pewnego dziennikarza: „Panie Mauriac, szanuję pana jako człowieka wykształconego i mądrego. Stoi pan mocno w świecie. Ale jednego nie mogę zrozumieć: tego, że pan jest katolikiem. Jak może pan wierzyć w życie po śmierci? Jak pan sobie to wyobraża? Jak ma ono – pańskim zdaniem – wyglądać?”. Laureat literackiego Nobla odpowiedział zaskakująco: „Ja sobie w ogóle niczego nie wyobrażam. Zostawiam tę sprawę Panu Bogu i nie mieszam się w to, jaką niespodziankę chce On zgotować dla swoich”.

Chrystus po swoim Zmartwychwstaniu miał upodobanie w zaskakiwaniu swoich wyznawców. Ukazuje się nagle Marii Magdalenie, innym razem zatrzymuje kobiety, które przerażone uciekają zobaczywszy odsunięty kamień i pusty grób. Mimo drzwi zamkniętych zjawia się nagle w Wieczerniku czy nad Jeziorem Tyberiadzkim, czyniąc cud obfitego połowu.

W dzisiejszej Ewangelii zjawia się wśród uczniów, którzy nie ochłonęli jeszcze po powrocie z Emaus, byli zatrwożeni, pełni lęku. Jakby chciał przyzwyczaić ich do tego, że zawsze jest z nimi. Choć uczniowie spędzili z Jezusem wiele czasu, patrzyli na Niego, jednak Go nie rozpoznali. Powód? W ich rozumowaniu nie było miejsca na uwierzenie czy zdumienie. Uczniowie zdają się pytać: jak to, On naprawdę żyje, jest pośród nas i każe wierzyć, że ból i cierpienie, męka i śmierć to tylko droga ku życiu?

W swoim myśleniu niejednokrotnie jesteśmy podobni do apostołów, którzy wiedzą, że nic nie może się zmienić. A myśmy się spodziewali, że będzie inaczej, że zwycięży dobro ludzkich serc, gotowość do poświęceń, a wyszło inaczej. Czy to, co widzimy wokół nas, czy sposób, w jaki o tej rzeczywistości mówimy i piszemy, jak ją pokazujemy, jest jedynym z możliwych? Czy scenariusz, jaki podpowiada nam nasze rozżalone serce, jest prawdziwą wersją wydarzeń? I tak, i nie. Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, to jest to wersja prawdziwa. Ale jeśli zmartwychwstał, to oznacza, że również i my zmartwychwstaniemy, a nasze życie może się zmienić.

ks. Leszek Smoliński

 

Złota myśl tygodnia

Zdziwienie, zaskoczenie to początek zrozumienia (José Ortega y Gasset).

 

Na wesoło

Mama daje ostatnie zalecenia córeczce przed wyjściem do kościoła i upewnia się:

- A dlaczego w kościele musimy zachowywać się cicho?

- Bo są tam ludzie, którzy śpią

 

Przerażony pacjent wpada na SOR:

- Panie doktorze, zjadłem pizzę razem z opakowaniem. Czy teraz umrę?

- No cóż, wszyscy umrzemy.

- Wszyscy umrzemy?! O Boże, co ja zrobiłem!

 

Patron tygodnia –  św. Ekspedyt, męczennik – 19 kwietnia

Ekspedyt był legionistą, dowódcą wojska i chrześcijaninem. Jego chrześcijański legion w 274 r. swoimi modłami dokonał cudu. Gdy cesarz Marek Aureliusz prowadził wojnę z Markomanami (dzisiejsze Czechy), wśród najstraszliwszej posuchy utrudniającej walkę Ekspedyt wyprosił u Boga obfity deszcz i grad, a błyskawice tak oślepiły nieprzyjaciela, że poniósł klęskę. Cud ten uwidoczniono na kolumnie Antoryńskiej w Rzymie. Żołnierze Ekspedyta nie złożyli wraz z cesarzem i resztą wojska ofiary bogom pogańskim. Marek Aureliusz wydał wtedy edykt na pochwałę chrześcijan, a bohaterski legion obdarzył tytułem „Legii Piorunującej”. Ekspedyt stał się symbolem zwycięstwa i moralności żołnierskiej, a przykładem swojego życia pociągał innych do Boga.

Religia chrześcijańska niedługo cieszyła się pozorną wolnością, gdyż w 285 r. na rzymskim tronie zasiadł cesarz Dioklecjan. Zaczęły się nowe prześladowania; cesarz za namową swego zięcia Galeriusza rozkazał, by wszyscy żołnierze składali ofiary pogańskim bogom. Wydał też edykt nakazujący zniszczenie wszystkich chrześcijańskich kościołów i spalenie świętych ksiąg. Wydawało się, że nikt nie będzie miał odwagi sprzeciwić się temu, a jednak Ekspedyt - nieustraszony wyznawca Chrystusa - zerwał rozkaz cesarski z muru i publicznie go zniszczył. Został za to umęczony wraz z pięcioma towarzyszami w 303 r. Święci Ekspedyt, Ermogen, Kajus, Aristonikus, Rufus i Galatus jednego dnia otrzymali koronę męczeńską.

Jest patronem żeglarzy, handlowców, studentów i egzaminatorów. Wzywany jest też w ciężkich i trudnych sprawach. Jego wstawiennictwo jest bardzo skuteczne w wypadkach beznadziejnych, tak, że nazwano go „Świętym jedenastej godziny”, tj. w sensie biblijnym - ostatniej godziny, bo wysłuchuje także i tych, którzy w ostatniej chwili do niego w potrzebie się uciekają.

 

Opowiadanie

Dlaczego krzyczymy?

Pewnego dnia nauczyciel zapytał swoich uczniów:

- Dlaczego ludzie krzyczą, gdy są zagniewani?

- Krzyczą, gdyż tracą cierpliwość – odpowiedział jeden z uczniów

- Ale dlaczego krzyczysz, gdy jakaś osoba stoi tuż przy tobie? – spytał ponownie nauczyciel

- Krzyczymy, bo chcemy, by druga osoba na pewno nas usłyszała – powiedział ktoś inny.

Nauczyciel spytał ponownie:

- A więc nie można rozmawiać normalnym głosem?

Padło wiele innych odpowiedzi, ale żadna nie przekonała nauczyciela. Wtedy powiedział:

- Wiecie, dlaczego krzyczymy na innych, kiedy jesteśmy zdenerwowani? Otóż, gdy dwie osoby gniewają się na siebie, ich serca bardzo się od siebie oddalają. Aby sobie z tym poradzić, trzeba krzyczeć, by móc się usłyszeć. Im bardziej ludzie są zagniewani, tym głośniej muszą krzyczeć, by móc się usłyszeć. A co się dzieje, gdy dwie osoby są zakochane? One nie krzyczą, mówią do siebie po cichutku. Dlaczego? Bo ich serca są bardzo blisko siebie. Odległość między nimi jest niewielka. Czasami są tak blisko siebie, że ich serca nawet nie mówią, ale szepczą. A gdy miłość jest jeszcze większa, niepotrzebny jest nawet szept, wystarcza patrzenie na siebie. Serca rozumieją się doskonale. Tak się dzieje, gdy dwie osoby się kochają.

Na koniec nauczyciel dodał:

- Gdy dyskutujecie, nie pozwólcie, by wasze serca oddalały się od siebie. Nie używajcie słów, które mogłyby to sprawić. Może się zdarzyć, że dystans między sercami będzie tak wielki, iż nie odnajdą do siebie powrotnej drogi.

 

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

„Duch Pański, który - wedle biblijnego opisu stworzenia - „unosi się nad wodami” (por. Rdz 1, 2), wskazuje na tego „Ducha, który przenika głębokości Boże”; Przenika głębokości Ojca i Słowa-Syna w tajemnicy stworzenia. Jest nie tylko bezpośrednim świadkiem Ich wzajemnej miłości, z której bierze początek stworzenie, ale sam jest tą Miłością. Sam jest jako Miłość - przedwiecznym, nie stworzonym Darem. W Nim zawiera się źródło i początek wszelkiego obdarowania stworzeń.” (św. Jan Paweł II).

PIELGRZYMKI

OGŁOSZENIA

PROGRAM DUSZPASTERSKI

 

 

TRANSMISJA NA ŻYWO

     KLIKNIJ OBRAZEK!